wtorek, 27 października 2015

Gorsze dni..

Tak jak napisałam na samym początku ten blog ma być jak pamiętnik by któregoś dnia Zo usiadła i zobaczyła jak wyglądało nasze życie moimi oczami... nie zawsze będą te dobre dni..
Ostatnie kilkadziesiąt godzin było dla mnie ogromnie trudne, były łzy i ból w sercu. Zmusiło mnie to do wielu refleksji. Po pierwsze czy dziecko powinno widzieć cierpienie u rodziców? Jak wytlumaczyć to co czujemy?
Doszłam do wniosku, że wychowanie takiego małego człowieka jest potwornie trudne, aby uczynić to tak by jako dorosły miał wiele dobrych cech i wartości. Wychodzę z założenie, że w życiu prawda stoi ponad wszystko, więc postanowiłam nigdy nie oszukiwać Zo, ale też nigdy nie traktować jej jako dorosłej kiedy jest jeszcze dzieckiem. Są sprawy których dorośli nie rozumieją a co dopiero dziecko.
Kolejny problem to agresja, złość w nas samych, jak nie odbić tego na dziecku? U mnie sprawdziła się metoda wyciszenia, wolałam nie rozmawiać z nią zbyt wiele w chwilach słabości i nie pogarszać swojej sytuacji nawiązując z nią nerwowe relacje. Na dzieci nie wolno krzyczeć!! Nie wolno krzyczeć na nikogo, a tym bardziej na tych małych ludzi, których komórki mózgowe dopiero się kształtują. To jakie emocje damy maluchom, takie emocje przeniosą kiedyś na relacje z innymi. Trzeba szanować siebie i innych, a przede wszystkim pamiętać, że problemy rodzinne maja ogromny wpływ na dzieci. Są wystarczająco wystraszone widząc smutek i strach u rodzica, że nigdy ale to przenigdy nie można swoich emocji odbijać na najmłodszych.
Czy dzieci czują to co czują rodzice? Czują sercem i największą miłością do nas. Miłością jedyna i prawdziwa! Dlatego tak bardzo trzeba być ostrożnym by nie zranić tej kruchej duszyczki dla której jesteśmy całym światem!







Bedzie dobrze Zo! Kiedyś gdy będziesz to czytała w zapomnienie pójdą te nasze gorsze dni! Kocham Cię Mama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz