To dla nas taki czas i takie chwile, które muszą być zapisane w naszym wirtualnym pamiętniku. PRZEDSZKOLE... nie każdy z nas pamięta bo nie każdy do niego chodził. Ja absolutnie należę do tych co przedszkole wspominają fantastycznie. Dlatego to był jeden z powodów dla którego zdecydowałam się posłać Zoe w nowy rozdział życia! Kolejne powody to nigdy rodzic w domu nie zapewni dziecku takiego rozwoju, tylu zajęć a przede wszystkim kontaktu z rówieśnikami co przedszkole. Dzięki temu pozwala to zachować prawidłowy rozwój emocjonalny i przygotować dziecko w pełni na kolejny ważny etap jakim jest szkoła. Zoe jest malusia wiec na chwilę obecną wydaje się otwarta, chętna do spotkań, wygadana ale skąd mogę wiedzieć jaka będzie za rok dwa czy pięć może stanie się ponurakiem co niechętnie lub z wielkim wstydem wychodzi do ludzi, lub małą pesymistyczną rozpuszczoną jedynaczką, a ja będę siebie i męża obwiniać, że nie posłaliśmy jej do przedszkola. Dla nas na chwilę obecną to najlepsza decyzja.
Wybór nie był łatwy bo zostałyśmy ograniczone wiekowo gdyż Zoe ma dopiero dwa i pół roku więc wszelkie ankiety elektroniczne aby zapisać ja po prostu nie przechodziły. Później pomyśleliśmy nad przedszkolem prywatnym ale ceny zaczynające się od tysiąca totalnie nie wchodziły w grę. Traciłam wiec nadzieje....Nagle mnie objawiło w dosłownym tego słowa znaczeniu, w naszej parafii wiedziałam, że jest przedszkole ale nic poza tym. Najważniejsze na czym nam zależało to aby w tej placówce był program poprzez pracę z montessoriańskim materiałem rozwojowym a przede wszystkim aby było dla niej miejsce!!! Udałam się na zwiady heh. Po godzinie spędzonej z Panią Dyrektor wiedziałam, że moja córka musi tam chodzić i że to najlepszy wybór z możliwych. Przedszkole prywatne (za bardzo dobrą cenę) katolickie z programem Montessori czego można chcieć wiecej... podgrzewanych podłog SĄ, pachnącego jedzenia z kuchni JEST, przedszkolanki która była moja koleżanka w liceum TEŻ JEST!!! Alleluja! Mamy to!
Pozostało więc nacieszyć się sobą i przygotować to tego najważniejszego dnia w tym roku.
Wyprawka ahhh co to za przyjemność dla matki, która uwielbia kupować asortyment dla małej Zo, ale i też nie łatwe zadanie bo obecnie wybór jest tak szeroki, że czasami można kupić coś za dużo lub coś za mało. Wzięłam więc listę od Pani przedszkolanki postanowiłam nie kupować nic aż za nadto.
Pasta, kubek i szczoteczka pierwsze co wyczytałam na liście wybrałam więc produkty naturalne cieszące się dobra opinią i ładnym wyglądem tak aby wpadły Zoe w oko :)
Co prawda w naszym przedszkolu nie ma leżakowania ale jest czas na odpoczynek a dla tych bardziej zmęczonych i czas na sen, dlatego ważnym było wybrać taki kocyk i podusie które Zo będą kojarzyły się z domem, postawiłam więc na pastelowy róż. Kocyk oraz podusia zachwyciły małoletnia i o to właśnie chodziło!
Podpisane słowo to kojarzy mi się absolutnie z przedszkolem, nie mogło więc i u nas zabraknąć imiennych naklejek, które zagościły na kubeczku, butach i wszystkim innym co idzie tam z nami :)
Plecak i buty :) bez tego nie zostaje się przedszkolakiem heh
Każdy przedszkolak nawet ja te sto lat temu miałam swój worek na zmianę obuwia i stroju do gimnastyki, zaufałam swojej ukochanej firmie i wybrałam granat i beż z literką imienna :) już je uwielbiamy!
Buty na zmianę hmmm na razie ćwiczymy zakładanie, ale okiem matki wiem, że będzie jej dobrze szło :)
Chociaż Zoe jest odpieluchowana od prawie roku, nigdy nie wiadomo jak dziecko zachowa się w nowym miejscu bez rodziców u boku i co mu może się przytrafić w ferworze zabaw lub stresie dlatego rajtek, majteczek i skarpetek nigdy mało!
Nie zapomniałam również o wygodnych legginsach, koszulkach z krótkim rękawkiem czyli takich ciuchach w których Zo czuje się najwygodniej i najwygodniej będzie jej robić siusiu w nowym miejscu.
Mamy już wszystko więc teraz życzcie nam powodzenia i aby choroby omijały nas dalekim łukiem, Zoe bycia dzielna a matce powodzenia w nowej pracy hurrra
środa, 24 sierpnia 2016
wtorek, 26 kwietnia 2016
Aesthetics vs. Toddler
Przeczytałam ostatnio tekst pewnej "mamy" który dał mi trochę do myślenia. Przeanalizowania tego co mnie otacza i co otacza moje dziecko. Estetyka jest bardzo ważna w moim życiu co myślę już dawno zaraziło moje dziecię. Białe ściany które nadal są białe pomimo tego, że wśród nich mieszka pełna wyobraźni i energii dwulatka, ładne zabawki a nie kiczowaty platik fantastik na których juz odcisnęła się historia zabaw mojej Zo, garderoba z grawerowanymi wieszakami na których Zo sama wiesza płaszczyk po powrocie ze spaceru. Jednak posiadamy chwile jak każda rodzina posiadająca w domu małego człowieka wylania, oblania i upaplania, całodziennego wycierania, podnoszenia i porządkowania. To dom jak każdy inny, w którym dziecko pozostaje dzieckiem pomimo zachowanej estetyki.
Od pierwszych chwil wyczulamy oczy naszego dziecka, budujemy w ich małych głowach poczucie smaku i gustu. Każdy z nas robi to na swój sposób tak jak uważa to za stosowne. Ja lubię gdy moje dziecko otacza się ładnymi rzeczami wierząc w to, że któregoś dnia powie "fajnie mamo, że pokazałaś mi tyle piękna w zwykłych codziennych rzeczach"
Przeglądając tablice Facebooka czy Instagrama na co dzień widzę wiele pięknych domów, tak wiele dzieci których matki maja poczucie stylu dobierając im nawet codzienne ubrania, jednak wiem, że życie jest życiem a ich domy i dzieci nie wyglądają tak w każdej sekundzie dnia, a to co mogę zobaczyć to tylko ich dobre oko na daną chwile, oraz zachowanie estetyki i nie pokazywanie tego co nie jest dla nich piękne do oglądania.
wtorek, 15 marca 2016
daje do myślenia!
Szpeci i boli. Boli i szpeci. I tak w kółko. O czym mowa? O opryszczce na ustach.
Wiele osób uważa za normalne, wiele bagatelizuje a inny strasznie się boja. Ja należę do grupy trzeciej która po dokładnym zapoznaniu się z chorobą przeszła chwilową traumę. Mowa tu o opryszczkowym zapaleniu jamy ustnej- dla niektórych potocznie zwanej zimnem. Wydawałoby się nic groźnego, taka natura i skłonność a tu nic bardziej mylnego i niesłusznego.
Gdy padło podejrzenie u Zo ze stała się nosicielem opryszki jako rodzice dowiedzieliśmy się jak najwięcej o tej chorobie, ja akurat mam to po mamie, ona nigdy niczego nie bagatelizowała bo zdrowie to moje życie, a to było i jest dla niej zawsze najważniejsze.
Opowiem Wam pokrótce co najważniejsze o tej przypadłości być może dla którejś mamy, taty lub kogokolwiek z Was wyda się to ważne. Pierwotna część tej choroby objawia się jako zapalenie jamy ustnej (leczone pospolitym lekiem antywirusowym oraz nystatyna) u jednych trwa to sześć dni u innych nawet miesiąc. Dokładnie wtedy stajemy się nosicielami tej choroby a jej dna zostaje w nas zapisane do końca życia.Sama opryszczka na ustach nie jest groźna. Niestety… nie leczona może spowodować powikłania, które mogą już sprawić wiele złego w naszym organizmie. W zwojach nerwowych mieszka sobie wirus który tylko czeka na nasz spadek odporności by wybuchnąć jak bomba w okolicach ust oraz nosa a wtedy idealny moment na kolejnych zarażonych. A w dzisiejszych czasach nie trudno o spadek formy- stres, menstruacja, przeziębienie. Nie to jednak jest najważniejsze to jedna z groźniejszych chorób gdzie jest masa powikłań. Jedna z nich jest opryszczkowe zapalenie mózgu u noworodka co doprowadzić może do upośledzenia a nawet do śmierci. Matka będąca nosicielem o ile jest tego świadoma gdy dziecko nie ukończy pierwszego roku życia musi być wysoce ostrożna by uniknąć zakażenia (maski,dezynfekcja rąk, brak pocałunków i bliskich spotkań).
Kolejnym powodem aby wiedzieć czy jesteśmy nosicielkami jest zwiększone ryzyko zachorowań na raka szyjki macicy, wiemy wiec częściej się badamy.
Ale co jeszcze? Świadomość mądrego rodzica i nauka dziecka jak żyć z tą chorobą by nie być zagrożeniem dla innych. Mamy zimno nie całujemy, nie pijemy z jednej szklanki, nie jemy tą samą łyżka itd itd.
To wszystko po to by ustrzec własne dzieci oraz innych.
Czy macie świadomość, że zarażając tym na pozór pospolitym "zimnem" kobietę w ciąży może dość do poronienia lub zakażenia płodu co grozi upośledzeniem a nawet śmiercią być może tego jedynego upragnionego dziecka, Że zarażona kobieta we wczesnej ciąży może nawet poronić. I uwierzcie mi to nie są tylko puste słowa, ale sprawa poważna i każdy z nas powinien być jej świadomy.
Nie ma na to szczepionki, więc pozostaje nam tylko być mądrymi rodzicami. Wystarczy zwykłe badanie krwi. Badajmy swoje dzieci i siebie tak by tych zachorowań było z roku na rok mniej.
Wiele osób uważa za normalne, wiele bagatelizuje a inny strasznie się boja. Ja należę do grupy trzeciej która po dokładnym zapoznaniu się z chorobą przeszła chwilową traumę. Mowa tu o opryszczkowym zapaleniu jamy ustnej- dla niektórych potocznie zwanej zimnem. Wydawałoby się nic groźnego, taka natura i skłonność a tu nic bardziej mylnego i niesłusznego.
Gdy padło podejrzenie u Zo ze stała się nosicielem opryszki jako rodzice dowiedzieliśmy się jak najwięcej o tej chorobie, ja akurat mam to po mamie, ona nigdy niczego nie bagatelizowała bo zdrowie to moje życie, a to było i jest dla niej zawsze najważniejsze.
Opowiem Wam pokrótce co najważniejsze o tej przypadłości być może dla którejś mamy, taty lub kogokolwiek z Was wyda się to ważne. Pierwotna część tej choroby objawia się jako zapalenie jamy ustnej (leczone pospolitym lekiem antywirusowym oraz nystatyna) u jednych trwa to sześć dni u innych nawet miesiąc. Dokładnie wtedy stajemy się nosicielami tej choroby a jej dna zostaje w nas zapisane do końca życia.Sama opryszczka na ustach nie jest groźna. Niestety… nie leczona może spowodować powikłania, które mogą już sprawić wiele złego w naszym organizmie. W zwojach nerwowych mieszka sobie wirus który tylko czeka na nasz spadek odporności by wybuchnąć jak bomba w okolicach ust oraz nosa a wtedy idealny moment na kolejnych zarażonych. A w dzisiejszych czasach nie trudno o spadek formy- stres, menstruacja, przeziębienie. Nie to jednak jest najważniejsze to jedna z groźniejszych chorób gdzie jest masa powikłań. Jedna z nich jest opryszczkowe zapalenie mózgu u noworodka co doprowadzić może do upośledzenia a nawet do śmierci. Matka będąca nosicielem o ile jest tego świadoma gdy dziecko nie ukończy pierwszego roku życia musi być wysoce ostrożna by uniknąć zakażenia (maski,dezynfekcja rąk, brak pocałunków i bliskich spotkań).
Kolejnym powodem aby wiedzieć czy jesteśmy nosicielkami jest zwiększone ryzyko zachorowań na raka szyjki macicy, wiemy wiec częściej się badamy.
Ale co jeszcze? Świadomość mądrego rodzica i nauka dziecka jak żyć z tą chorobą by nie być zagrożeniem dla innych. Mamy zimno nie całujemy, nie pijemy z jednej szklanki, nie jemy tą samą łyżka itd itd.
To wszystko po to by ustrzec własne dzieci oraz innych.
Czy macie świadomość, że zarażając tym na pozór pospolitym "zimnem" kobietę w ciąży może dość do poronienia lub zakażenia płodu co grozi upośledzeniem a nawet śmiercią być może tego jedynego upragnionego dziecka, Że zarażona kobieta we wczesnej ciąży może nawet poronić. I uwierzcie mi to nie są tylko puste słowa, ale sprawa poważna i każdy z nas powinien być jej świadomy.
Nie ma na to szczepionki, więc pozostaje nam tylko być mądrymi rodzicami. Wystarczy zwykłe badanie krwi. Badajmy swoje dzieci i siebie tak by tych zachorowań było z roku na rok mniej.
niedziela, 6 marca 2016
ciuch ciuch czyli zwyczajne a nie zwyczajne
Gdyby ktoś w latach mojej szkoły średniej powiedział mi, że kiedyś przejażdżka tramwaje sprawi mi przyjemność przysięgam na Maryjeńkę nie uwierzyłabym. Codzienna jazda na dwie przesiadki już po pierwszym miesiącu szkoły stała się nudna... Dziś mam 32lata na co dzień obca mi komunikacja i kocham swoją osobistą bryczkę. Zresztą nie tylko ja bo Zoe tez uwielbia się nią poruszać wzium wzium i w drogę co zazwyczaj w większości wycieczek kończy się błogim snem. Kto z nas nie lubi czegoś nowego, czegoś co zaznał pierwszy raz. to była dla Zo ta pierwsza wycieczka tramwajem i dla mnie też pierwsza taka wycieczka z nią <3
Dnia poprzedniego tuż przed zaśnięciem jeśli kolejny dzień ma być na swój sposób wyjątkowy opowiadam jej jak on będzie wyglądał. Tego wieczoru opowiedziałam jej krok po kroku i jak usłyszała tramwaj to z wrażenia zasnąć nie mogla i wołała ciuch ciuch. Tego dnia nie tylko to było czymś nieoczywistym, ponieważ to była nasza pierwsza piesza wycieczka bez wózka. Grzecznie za rączkę dotarłyśmy na przystanek. I uwierzcie mi, że tego dnia poczułam, że mam już dojrzałą córeczkę a nie bobasa <3
Przed nami wiosna i wiele takich pięknych dni!
Dnia poprzedniego tuż przed zaśnięciem jeśli kolejny dzień ma być na swój sposób wyjątkowy opowiadam jej jak on będzie wyglądał. Tego wieczoru opowiedziałam jej krok po kroku i jak usłyszała tramwaj to z wrażenia zasnąć nie mogla i wołała ciuch ciuch. Tego dnia nie tylko to było czymś nieoczywistym, ponieważ to była nasza pierwsza piesza wycieczka bez wózka. Grzecznie za rączkę dotarłyśmy na przystanek. I uwierzcie mi, że tego dnia poczułam, że mam już dojrzałą córeczkę a nie bobasa <3
Przed nami wiosna i wiele takich pięknych dni!
poniedziałek, 8 lutego 2016
Drugie urodzinki Zoiśki
Kiedy planowałam urodziny Zo, jedyne o czy marzyłam by nie był to figloraj. Dzieciaki rozbiegane po całej sali rodzice ciągle szukających swoich pociech i tak naprawdę nikt dookoła nie czuje kto jest gwiazdą tego przyjęcia. Animacje tam dla mnie nie nadające się dla dzieci poniżej czterech lat. Szukałam rozwiązania. Ponieważ jestem ogromną fanką Klubów Malucha i wszelakich zabaw grupowych, chciałam by ta impreza była dla dzieci, ale i aby rodzicom miło spędziło się czas w ładnym otoczeniu. padło na Tubajkę miejsce poświęcone dzieciom i dobremu jedzeniu. Czyli miałam wszystko czego bacznie poszukiwałam. Owszem cena może trochę wyższa od pozostałych miejsc ale było warto! Drugie urodziny Zo uważam za 100% udane !! Animacja dla dzieci w postaci warsztatów kulinarnych, zabawa z chustą a wszystko to trwało półtorej godziny. Dzieciaki wybiegane z uśmiechem na buziach- czego chcieć więcej? Oni byli najważniejsi i chyba udało się zrobić tak by każde z nich było zadowolone :)
Wracając do domu Zo usnęła pełna wrażeń w samochodzie, a w domu czekały ja kolejne niespodzianki. Rozpakowanie prezentów! Wszystko piękne idealne dla mojej małej dwulatki!
Nie można chcieć więcej bo jak dla nas było najwspanialej !
Zo mając dwa lata posiada grono wspaniałych dzieciaków dookoła siebie i życzę jej z całego serce by powstały z tego jak najprawdziwsze najpiękniejsze przyjaźnie <3
Wracając do domu Zo usnęła pełna wrażeń w samochodzie, a w domu czekały ja kolejne niespodzianki. Rozpakowanie prezentów! Wszystko piękne idealne dla mojej małej dwulatki!
Nie można chcieć więcej bo jak dla nas było najwspanialej !
Zo mając dwa lata posiada grono wspaniałych dzieciaków dookoła siebie i życzę jej z całego serce by powstały z tego jak najprawdziwsze najpiękniejsze przyjaźnie <3
piątek, 8 stycznia 2016
dużo mi do ideału
Kiedy Zo przyszła na Świat nie wiedziałam nic o dzieciach o ich nawykach, wychowaniu, o tym jak jedzą i kiedy. Nie wiedziałam dosłownie nic. Wraz z jej przyjściem na Świat rozpoczęła się moja nauka w byciu rodzicem. Pierwszy rok jej życia nie był dla nas łatwy, Zo dokuczał potworny refluks co wiązało się z tym, że jej odżywianie będzie się znacznie różnić od zdrowych dzieci. Do około roku jadła tylko mleko gęste jak budyń oraz słoiczki wedle jej wieku. Nie piła przez rok nawet łyka wody i innych płynnych substancji. Gdy jej układ pokarmowy dojrzał zaczęliśmy przekonywać ja do nawadniania organizmu. najłatwiejszym sposobem były słodkie soczki które weszły jej przez kolejny rok w wielki nawyk. Butelka stała się największą przyjaciółką :(
W dzień i w nocy cały czas nam towarzyszyła, wielokrotnie dla jej spokoju a swojej wygody pozwalałam jej zasypiać z butlą w buzi. Nic gorszego nie można zrobić, to klęska dla zębów naszego malucha. Niby chciałam jej wynagrodzić stresujący pierwszy rok życia, szpitale choroby i cała resztę, niszcząc przy tym jej ząbki. Nie spodziewałam się, że w tak drastycznym tempie pojawią się pierwsze plamki próchnicowe. Dostałam wielkim młotem w głowę gdy dentystka stwierdziła w czym jej problem i opowiedziała jak poważne są konsekwencje zaniedbania zębów u dzieci. Mam piękną córkę, którą w szybkim tempie mogłam oszpecić. Ząbki Zo w dostatecznie dobrym czasie zostały zauważone, na chwilę obecną są to plamki próchnicowe, których rozwój można zahamować. Teraz przed nami zmiany żywieniowe oraz higieniczne.
Pierwsze najważniejsze zasady jak oszczędzić sobie i dziecku niepotrzebnego stresu
GDY KOŃCZY ROK OSTAWIĆ BUTELKĘ I ZASTĄPIĆ KUBKIEM NIEKAPKIEM
PO KAŻDYM POSIŁKU MLECZNYM PODAĆ BUTELKĘ BĄDŹ KUBEK Z WODA
NAUCZYĆ DZIECKO PIĆ TYLKO WODĘ (ZERO KOLOROWYCH SOCZKÓW)
NIGDY NIE POZWALAĆ DZIECKU ZASYPIAĆ Z BUTELKĄ W BUZI
SZCZOTKOWAĆ ZĘBY DWA RAZY DZIENNIE, RAZ PASTA Z FLUOREM RAZ BEZ
OGRANICZYĆ SŁODYCZE
GDY TYLKO ZECHCE SZCZOTECZKĘ ELEKTRYCZNĄ KUPOWAĆ BEZ ZASTANOWIENIA
UŚMIECH NASZYCH DZIECI DODAJE NAM SKRZYDEŁ WIĘC DBAJMY O NIEGO :)
W dzień i w nocy cały czas nam towarzyszyła, wielokrotnie dla jej spokoju a swojej wygody pozwalałam jej zasypiać z butlą w buzi. Nic gorszego nie można zrobić, to klęska dla zębów naszego malucha. Niby chciałam jej wynagrodzić stresujący pierwszy rok życia, szpitale choroby i cała resztę, niszcząc przy tym jej ząbki. Nie spodziewałam się, że w tak drastycznym tempie pojawią się pierwsze plamki próchnicowe. Dostałam wielkim młotem w głowę gdy dentystka stwierdziła w czym jej problem i opowiedziała jak poważne są konsekwencje zaniedbania zębów u dzieci. Mam piękną córkę, którą w szybkim tempie mogłam oszpecić. Ząbki Zo w dostatecznie dobrym czasie zostały zauważone, na chwilę obecną są to plamki próchnicowe, których rozwój można zahamować. Teraz przed nami zmiany żywieniowe oraz higieniczne.
Pierwsze najważniejsze zasady jak oszczędzić sobie i dziecku niepotrzebnego stresu
GDY KOŃCZY ROK OSTAWIĆ BUTELKĘ I ZASTĄPIĆ KUBKIEM NIEKAPKIEM
PO KAŻDYM POSIŁKU MLECZNYM PODAĆ BUTELKĘ BĄDŹ KUBEK Z WODA
NAUCZYĆ DZIECKO PIĆ TYLKO WODĘ (ZERO KOLOROWYCH SOCZKÓW)
NIGDY NIE POZWALAĆ DZIECKU ZASYPIAĆ Z BUTELKĄ W BUZI
SZCZOTKOWAĆ ZĘBY DWA RAZY DZIENNIE, RAZ PASTA Z FLUOREM RAZ BEZ
OGRANICZYĆ SŁODYCZE
GDY TYLKO ZECHCE SZCZOTECZKĘ ELEKTRYCZNĄ KUPOWAĆ BEZ ZASTANOWIENIA
UŚMIECH NASZYCH DZIECI DODAJE NAM SKRZYDEŁ WIĘC DBAJMY O NIEGO :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








