czwartek, 29 października 2015

Strachy na Lachy- Czyli halloween

Nie znam drugiej takiej osoby dla której tak wielkie znaczenie ma przekazywanie dziecku tradycji, opowieści o jej przodkach, kontynuowaniu rodzinnych zwyczajów. Zakotwiczyło to we mnie przez atmosferę mojego domu rodzinnego. Było cudownie, najpiękniejsze lata mojego życia. Co roku przed Wigilią trwały w domu godzinne próby do przygotowania przedstawienia (wiersze, kolędy), gdzie role odgrywałam ja z moja siostrą. Rodzice dumnie czekali, na rozpoczęcie kolacji. Najpierw występy, później prezenty a na sam koniec konsumpcja karpika i reszty. Było cudownie magia Świąt jaka przekazali nam rodzice, zdarza się mało komu.
Dlatego świadoma swych odczuć postanowiłam mojej córce dać tyle samo albo nawet i więcej wspaniałych chwil dzieciństwa. I gdy mnie kiedyś zabraknie proszę kontynuujcie to co zaczęłam !
I uważam, że nie ma na co czekać bo mała główka koduje od pierwszego dnia jej życia.
Owszem wiek Zo nie pozwala, aż tak pięknie, wspólnie i spokojnie zasiąść i przygotować cały stos powycinanych dyń. Dlatego pomoc zawsze mile widziana, dziecko unika stresu, chętnie współpracuje i garnie się do pomocy, a mama nie wbija sobie z nerw noża (że dziecie już się znudziło i porobiłoby cosik innego). A najważniejsze zawsze ma kto uwiecznić tę chwile na zdjęciach. Dziękujemy dziś za pomoc Cioci Justynce :))))

Foto- Justyna K.











środa, 28 października 2015

Z miłością do butów

Nie wiem jak Wy drogie mamy ale ja kocham piękne buty u dzieci... oj nawet sobie nie wyobrażacie jak na mnie działają buty widywane w 99% stacjonarnych sklepów z butami. Niestety w dzisiejszych czasach co ładne to i drogie dlatego wyszłam z założenia, iż lepiej mniej a konkretniej. Pod obserwacja wśród najbliższych miałam to jakie rozwiązanie widzą w tym co noszą ich maluchy po domu. Wiem, że każdy z rodziców ma swoją tezę co jest lepsze a co nie, a ja należę do tych co by najchętniej przez rok cały swe dziecię po domu puszczało na boso. Ale wiadomo zimą nie wypada bo co gdyby wpadła znienacka babcia (strach się bać) dlatego szukałam czegoś ładnego , a przede wszystkim czegoś co nie obciąży stopy Zo (okrucieństwem są dla mnie te ciężkie, sztywne domowe kapcie)
IIIIIIIiiiiii znalazłam http://www.martamadeit.pl/ po pierwsze dziewczyna widać, że robi to z miłości do butów, ale przede wszystkim z miłości do dzieci! Chwała jej za to. Wykonanie jest precyzyjne a kapcioszek wysłany pocztą jeszcze długo pachnie naturalna skóra. Mokasyny od Marty to coś co każdy maluch powinien mieć, gdyż kto jak nie oni zasługują na najlepsze. Drogie mamuśki bez chwili zawahania polecam bo bardziej niż warto!
AAAAaaaa i co najważniejsze te buty mają w sobie coś co dzieci kochaja i uwielbiają je nosić!

Oto ralacja z tego, że warto <3







wtorek, 27 października 2015

Gorsze dni..

Tak jak napisałam na samym początku ten blog ma być jak pamiętnik by któregoś dnia Zo usiadła i zobaczyła jak wyglądało nasze życie moimi oczami... nie zawsze będą te dobre dni..
Ostatnie kilkadziesiąt godzin było dla mnie ogromnie trudne, były łzy i ból w sercu. Zmusiło mnie to do wielu refleksji. Po pierwsze czy dziecko powinno widzieć cierpienie u rodziców? Jak wytlumaczyć to co czujemy?
Doszłam do wniosku, że wychowanie takiego małego człowieka jest potwornie trudne, aby uczynić to tak by jako dorosły miał wiele dobrych cech i wartości. Wychodzę z założenie, że w życiu prawda stoi ponad wszystko, więc postanowiłam nigdy nie oszukiwać Zo, ale też nigdy nie traktować jej jako dorosłej kiedy jest jeszcze dzieckiem. Są sprawy których dorośli nie rozumieją a co dopiero dziecko.
Kolejny problem to agresja, złość w nas samych, jak nie odbić tego na dziecku? U mnie sprawdziła się metoda wyciszenia, wolałam nie rozmawiać z nią zbyt wiele w chwilach słabości i nie pogarszać swojej sytuacji nawiązując z nią nerwowe relacje. Na dzieci nie wolno krzyczeć!! Nie wolno krzyczeć na nikogo, a tym bardziej na tych małych ludzi, których komórki mózgowe dopiero się kształtują. To jakie emocje damy maluchom, takie emocje przeniosą kiedyś na relacje z innymi. Trzeba szanować siebie i innych, a przede wszystkim pamiętać, że problemy rodzinne maja ogromny wpływ na dzieci. Są wystarczająco wystraszone widząc smutek i strach u rodzica, że nigdy ale to przenigdy nie można swoich emocji odbijać na najmłodszych.
Czy dzieci czują to co czują rodzice? Czują sercem i największą miłością do nas. Miłością jedyna i prawdziwa! Dlatego tak bardzo trzeba być ostrożnym by nie zranić tej kruchej duszyczki dla której jesteśmy całym światem!







Bedzie dobrze Zo! Kiedyś gdy będziesz to czytała w zapomnienie pójdą te nasze gorsze dni! Kocham Cię Mama

środa, 21 października 2015

Przygoda z Poudre Pour Bebe

Czy należę do matek wariatek, które za wszelka cenę wysyłają dzieci do reklam, sesji fotograficznych i innych cudów z tym związany? Wielkimi literami napiszę NIE! Wszystko co robie z Zo to forma przygód i zabawy, a pobawić, pośmiać się przed obcą osobą z aparatem buduje w niej odwagę dzięki czemu uniknie w przyszłości wielu niepotrzebnych stresów. 
Poudre Pour Bede to polska firma którą założyły dwie młode kobiety z myślą o tych naszych najmłodszych, z myślą o tym co im gdy były małe brakowało w ich szafie :) wyszły z tych planów i pomysłów piękne, a przede wszystkim mało pospolite ciuszki.
Kiedy Zoe wpadła w oko dziewczynom dalej sprawy potoczyły się dość szybko, przyszła jedna z niedziel zapakowaliśmy się rodzinne do auta i zrobiliśmy wziuuum prosto pod kamienice w której mieścił się mały kameralny pokoik zdjęciowy. Dla mnie jako matki przeżycia cudowne, Zo przez całe 45min miała uśmiech od ucha do ucha, a ja byłam pełna podziwy, że ta mała istotka to właśnie nasza córka!
Zachecam każdą mame by się nie bała i dała dziecki poznać odrobinę innego świata. 
A zdjęcia zawsze pozostaną pamiątką na całe życie :)

Zobaczcie sami :)












 ciuszki http://www.poudrepourbebe.pl/

Mother Hood Love... być mamą to być kimś ponad wszystko!

Do udziału w projekcie namówiła mnie koleżanka, właściwie nie musiała namawiać gdyż dla mnie fotografia to coś wiecej niż "pstryk" to coś co pozwala zapamiętać nam chwile na o wiele dłużej. Ja staram się chwytać takie momenty każdego dnia, dlatego ów projekt wydał mi się pomysłem bajecznym!
Bycie mamą to fenomen nie ważne czy jesteś większa-mniejsza, ładniejsza czy brzydsza ważne, że jesteś i że kochasz. Ważne, że dbasz o każdą wspólną chwile. Nie bądź dla siebie zbyt surowa, staraj się być taka matka jaką ty sama byś chciałabyś dla siebie. Nie próbuj być też idealna, bo dziecko musi widzieć, też i nasze porażki by w przyszłości nie bać się owych gorszych uczuć!
Bądź mama kochaj a będziesz kochana!

Zapraszam wszystkie do projektu organizowanego przez studio FlowLight http://flowlight.pl/ oraz na ich stronę na Facebooku https://www.facebook.com/Mother-Hood-Love-652559454866172/

Oto efekt naszej wspólnej pracy <3





Kim jest TATA?

Wydawałoby się, że każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie...nic bardziej mylnego. Obserwując swoje środowisko uważam, że większość mężczyzn nie towarzyszy swoim dzieciom we wspólnym życiu tak do około piątego roku ich życia...co za obłed! Skupie się teraz na budowniu więzi miedzy ojcem a córka bo jest mi to najbardziej znane. Kto jak nie TATA nauczył mnie odwagi? Kto jak nie TATA pokazał mi ukryte zakątki Świata? Kto jak nie TATA dał mi przykład kim jest mężczyzna, a bynajmniej kim powinien być mężczyzna....? 
Decydujemy się wspólnie na dziecko, gdy przychodzi na Świat jesteśmy mu potrzebni oboje, mózg dziecka kształtuje się od narodzin a nie np. od piątego roku życia. Kontakt z ojcem jest równie ważny jak kontakt z mama, więc dlaczego większość obowiązków spoczywa na matce? Ojcowie pracują, lecz gdy wracają z pracy bardzo często nadal są nie obecni w życiu maleństwa. Nie karmią, nie przewijają, nie uczą i się nie bawią! Dziecko poza poleżeniem obok taty potrzebuje jeszcze jego aprobaty. To jak zaczniemy to tak skończymy gdyż nasze relacje budujemy przez całe życie. Dziewczynki przy których ojciec był nie tylko lokatorem domu ale osobą, która gości w ich codziennych zajęciach budują obraz mężczyzny. 
U nas w domu jest TATA najlepszy TATA pod słońcem, Zo przy nim zazna radości, ale i też strachu który buduje odwagę. Matka nigdy nie będzie taka odważna w zabawach i durnych wygłupach, które okazują się mieć wpływ na nasze dalsze życie. Ojciec i córka potrzebują chwili dla siebie, najlepiej gdy nikt innych ich nie otacza. Uczą się siebie swoich potrzeb, a przede wszystkim wspólnej miłości.
A więc TATUSIOWIE chwila do przemyśleń czy jesteście współlokatorami czy częścią życia swoich dzieci??













wtorek, 20 października 2015

Nie ma jak z Babcia...!

Nie wiem jak jest u Was ale to jakim jestem dziś człowiekiem to w 99% zasługa mojej mamy. Jest najwspanialszą matką a oooo wiele lepszą jeszcze chyba babcia. Wstaje codziennie o 4:20 i gdy wraca do domu jest tak pełna chęci i miłości do Zo, że zdaje się jakby zapominała o wszystkim co złe ...o zmęczeniu, o obowiązkach liczy się wtedy tylko ona. Nie znam drugiej takiej kobiety, pełnej poświecenia dla każdego z naszej rodziny. Staram się czasami zrozumieć babcie, które nie maja czasu dla swoich wnucząt lecz niestety to nie na moją głowę... Moja mama zawsze powtarza, że kocha swoje córki największa miłością i skoro jej miłość stworzyła nowa istotę do kochania to nie pozostaje nic innego jak kochać wnuczkę podwójna miłością, miłością do mnie i do Zo! Zoe ma szaloną babcie nikt nie wpadł by nigdy na pomysły takich zabaw jak ona. Ale co jest najważniejsze przy niej nigdzie się nie śpieszy, nie mówi do niej "zaraz" "poczekaj" ona jest najważniejsza. Jest mama starej daty, taką która nosiła dzieci pod pachą wieszając pranie. I cieszę się, że mam ja na przykład bo dzięki niej i ja przestałam pędzić, zwolniłam gdy urodziłam Zo! I jest tego wielki fenomen, moja Zo ma niecałe dwa lata i uważam, że potrafi więcej niż nie jedna zaniedbana bądź rozpuszczona dziewucha. Myje ze mną okna, pomaga odkurzać i absolutnie nie oceniając i nie poprawiając po niej czuje satysfakcje, że mam taką córkę. Dziecko któremu pozwalamy żyć naszym życiem, a przede wszystkim któremu pozwalamy żyć nie mówiąc na każdym kroku "zostaw bo źle" "nie ruszaj bo popsujesz" nie nauczy się życia, ani też nigdy nie poczuje smaku porażki. Trzeba tak samo doceniać jak i tłumaczyć co zrobiło źle a nie tylko mówić to "źle" to "nie dobrze". Rozmawiajmy, pozwalajmy a nasze dzieci unikną bycia życiowymi kalekami :)

Najlepiej jest wspólnie w kuchni myślę, że dziecko czerpie wtedy ogrom radości a nic tak nie uszczęśliwia rodzica jak uśmiech naszych potworków :)
Zapraszam poniżej efekty naszej wspólnej z babcią pracy przy kluseczkach z dziurką <3










 Dotam tylko, że smakowały nieziemsko :)