Te Święta były wyjątkowo piękne. Po pierwsze większa świadomość Zo, po drugie pełna składem rodzina- w tym roku francusko-polska, po trzecie wszyscy byliśmy szczęśliwi. Zaczęło się od życzeń z opłatkiem, Zoe wcale nie spodobał się ten pomysł uciekała od każdego i nie smakowało jej to co kazaliśmy aby zjadła. Opłatek bez smaku, ale to dziwne bo wszystkie dzieci je kochają. Jako matka liczyłam na to, że Mikołaj zrobi na niej większe wrażenie....niestety Mikołaj okazał się jeszcze straszniejszy, płacz lament jakby mogła wkleiła by się w babcię... Nic na siłę to ona sama musiała poczuć, że chce i podejście zmieniło się gdy zobaczyła, że owy Mikołaj rozdaje prezenty :) aż czekała na swoja kolej i nawet zgodziła się podejść aby odebrać swój upominek i to nie jeden :) Mikołaj poszedł a Zo pełna oczekiwania rozbierała z papieru jeden prezent za drugim wszystkie okazały się niesamowicie trafne. Cały wieczór upłynął na zabawie, na miłości i świątecznych rozmowach. Dla naszej rodziny Święta to totalne lenistwo, tematyczne filmy z TV oraz co najważniejsze możliwość spędzenia tego czasu z rodziną! Kocham ich wszystkich za to, że są, że dają od siebie sto procent i za to, że dzięki nim magia świat nawet w tym wieku nie przemija. Życzę każdemu takiej rodziny jak NASZA <3 A nam życzę by taki skład świąteczny jeszcze przez wieeele wiele lat pozostał taki sam!
poniedziałek, 28 grudnia 2015
poniedziałek, 14 grudnia 2015
najpiękniejsza niedziela
Dzień wcześniej wszystko zaplanowałam, kupiłam cały zestaw do naszych wyrobów piernikowych. Miałyśmy wstać rano i zacząć od słodkości skończywszy na choince. O świcie otworzyłam oczy i już wiedziałam, że to będzie ciężki dzień, ten dzień kiedy miała wygrać ze mną choroba. Czułam się fatalnie nie wiedziałam jak wyjść z sytuacji bo nie ma na to leku i byłam bezsilna a nikt nie zastąpi w takich chwilach matki. Wzięłam się w garść i postanowiłam nie poddać się temu paskudztwu !!
Okazało się, że to wszystko siedzi w mojej głowie i czas spędzony z Zo był lekarstwem na całe zło :)
Zo ma niecałe dwa lata a jak dla mnie rozum trzy latki, wykonywała każde polecenie jak duża dziewczynka. Wbijała jajka, mieszała składniki, sypała mi mąkę na blat żeby ciasto się nie przyklejało, wałkowała i wycinała kształty pierniczków. Choinka oooo to było coś wielkiego w jej oczach to jakieś zaczarowane drzewko na którym mama wiesza ptaszki. Ptaszki te mają puszyste ogonki które nie mogły nie znaleźć się w buzi Zo :) Bombki dobrze, że nie szklane bo już by nie zawisły na naszym choinie :) Ale podpatrując mnie i ona zaczęła zawieszać i wskazywać gdzie co ma zamieszkać na choince. Wszystko wyszło wspaniale, ale najbardziej zafascynowało ją ozdabianie pierników, kolorowe pisaki i drażetki przyozdobiła pięknie na przysmakach. Oczywiście było przy tym zarówno dużo śmiechu i radości jak i bałaganu. Taka rada ode mnie przyda się wtedy trzecia osoba do pomocy :) Nie bójmy się robić wielu miłych czynności z naszymi dziećmi one są takie szczęśliwe gdy pozwalamy im wejść do naszego świata dorosłych. Mnie nie przeszkadza fakt, że więcej zajmie nam doprowadzenie domu do stanu początkowego bo szczęście mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze. A czas spędzony z Zoe to najcenniejsze co dostaję od życia <3
Okazało się, że to wszystko siedzi w mojej głowie i czas spędzony z Zo był lekarstwem na całe zło :)
Zo ma niecałe dwa lata a jak dla mnie rozum trzy latki, wykonywała każde polecenie jak duża dziewczynka. Wbijała jajka, mieszała składniki, sypała mi mąkę na blat żeby ciasto się nie przyklejało, wałkowała i wycinała kształty pierniczków. Choinka oooo to było coś wielkiego w jej oczach to jakieś zaczarowane drzewko na którym mama wiesza ptaszki. Ptaszki te mają puszyste ogonki które nie mogły nie znaleźć się w buzi Zo :) Bombki dobrze, że nie szklane bo już by nie zawisły na naszym choinie :) Ale podpatrując mnie i ona zaczęła zawieszać i wskazywać gdzie co ma zamieszkać na choince. Wszystko wyszło wspaniale, ale najbardziej zafascynowało ją ozdabianie pierników, kolorowe pisaki i drażetki przyozdobiła pięknie na przysmakach. Oczywiście było przy tym zarówno dużo śmiechu i radości jak i bałaganu. Taka rada ode mnie przyda się wtedy trzecia osoba do pomocy :) Nie bójmy się robić wielu miłych czynności z naszymi dziećmi one są takie szczęśliwe gdy pozwalamy im wejść do naszego świata dorosłych. Mnie nie przeszkadza fakt, że więcej zajmie nam doprowadzenie domu do stanu początkowego bo szczęście mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze. A czas spędzony z Zoe to najcenniejsze co dostaję od życia <3
niedziela, 6 grudnia 2015
mikołajkowo i coś więcej
Nastała moda na zdjęcia okolicznościowe wykonywane przez profesjonalnych fotografów. Wykorzystujemy wszelakie okazji począwszy od sesji noworodkowych po Boże Narodzenie. I właśnie temat ostatni jest najbliższy mojemu sercu <3 Dlaczego to robię? Czemu prowadzam moje dziecko od małego na sesje zdjęciowe w zróżnicowanej tematyce? Po pierwsze bo lubię, po drugie bo kocham moje dziecko, a po trzecie bo wiem, że za kilkadziesiąt lat Zo będzie miała najcudowniejszą pamiątkę, a mi jako matce nikt ani nic tych wspomnień nie wymaże :) Co tu więcej mówić kocham zdjęcia we wszelakiej postaci, fotografuje Zo każdego dnia jej życia, to czemu miałabym nie chcieć mieć jej zdjęć z tych ważniejszych momentów?
Nigdy nie stawałam przed wyborem, którego fotografa wybrać, gdyż wybór był oczywisty ponieważ z Justynką z Coś Więcej https://www.facebook.com/COSWIECEJfotografia jestem związana od wielu wielu lat, a co najważniejsze Zoe zna ciocię jeszcze od czasów kiedy była w brzuszku. Fotografowała jej pierwsze chwile, jej pierwsze Święta, jej pierwszy roczek. Ona z aparatem towarzyszy nam w każdym z najważniejszych momentów życia Zo. A co najważniejsze kocha dzieci, a dzieci to bardzo czują, myślę że dzięki temu właśnie tak idealnie z nimi współgra co widać na zdjęciach przez nią stworzonych. Bezapelacyjne ma dar do tego aby wywołać u dziecka setki głupich min które my rodzice właśnie najbardziej kochamy oglądać na zdjęciach. Naszym wyborem do upamiętniania chwil jest Justyna z Coś Więcej i mam nadzieje, że Wasz wybór padnie również na nią bo warto naprawdę warto.
Dzięki tym chwilom udało nam się już dość wcześnie poczuć magię Świąt Bożego Narodzenia
Nigdy nie stawałam przed wyborem, którego fotografa wybrać, gdyż wybór był oczywisty ponieważ z Justynką z Coś Więcej https://www.facebook.com/COSWIECEJfotografia jestem związana od wielu wielu lat, a co najważniejsze Zoe zna ciocię jeszcze od czasów kiedy była w brzuszku. Fotografowała jej pierwsze chwile, jej pierwsze Święta, jej pierwszy roczek. Ona z aparatem towarzyszy nam w każdym z najważniejszych momentów życia Zo. A co najważniejsze kocha dzieci, a dzieci to bardzo czują, myślę że dzięki temu właśnie tak idealnie z nimi współgra co widać na zdjęciach przez nią stworzonych. Bezapelacyjne ma dar do tego aby wywołać u dziecka setki głupich min które my rodzice właśnie najbardziej kochamy oglądać na zdjęciach. Naszym wyborem do upamiętniania chwil jest Justyna z Coś Więcej i mam nadzieje, że Wasz wybór padnie również na nią bo warto naprawdę warto.
Dzięki tym chwilom udało nam się już dość wcześnie poczuć magię Świąt Bożego Narodzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)