Te Święta były wyjątkowo piękne. Po pierwsze większa świadomość Zo, po drugie pełna składem rodzina- w tym roku francusko-polska, po trzecie wszyscy byliśmy szczęśliwi. Zaczęło się od życzeń z opłatkiem, Zoe wcale nie spodobał się ten pomysł uciekała od każdego i nie smakowało jej to co kazaliśmy aby zjadła. Opłatek bez smaku, ale to dziwne bo wszystkie dzieci je kochają. Jako matka liczyłam na to, że Mikołaj zrobi na niej większe wrażenie....niestety Mikołaj okazał się jeszcze straszniejszy, płacz lament jakby mogła wkleiła by się w babcię... Nic na siłę to ona sama musiała poczuć, że chce i podejście zmieniło się gdy zobaczyła, że owy Mikołaj rozdaje prezenty :) aż czekała na swoja kolej i nawet zgodziła się podejść aby odebrać swój upominek i to nie jeden :) Mikołaj poszedł a Zo pełna oczekiwania rozbierała z papieru jeden prezent za drugim wszystkie okazały się niesamowicie trafne. Cały wieczór upłynął na zabawie, na miłości i świątecznych rozmowach. Dla naszej rodziny Święta to totalne lenistwo, tematyczne filmy z TV oraz co najważniejsze możliwość spędzenia tego czasu z rodziną! Kocham ich wszystkich za to, że są, że dają od siebie sto procent i za to, że dzięki nim magia świat nawet w tym wieku nie przemija. Życzę każdemu takiej rodziny jak NASZA <3 A nam życzę by taki skład świąteczny jeszcze przez wieeele wiele lat pozostał taki sam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz