wtorek, 26 kwietnia 2016

Aesthetics vs. Toddler

Przeczytałam ostatnio tekst pewnej "mamy" który dał mi trochę do myślenia. Przeanalizowania tego co mnie otacza i co otacza moje dziecko. Estetyka jest bardzo ważna w moim życiu co myślę już dawno zaraziło moje dziecię. Białe ściany które nadal są białe pomimo tego, że wśród nich mieszka pełna wyobraźni i energii dwulatka, ładne zabawki a nie kiczowaty platik fantastik na których juz odcisnęła się historia zabaw mojej Zo, garderoba z grawerowanymi wieszakami na których Zo sama wiesza płaszczyk po powrocie ze spaceru. Jednak posiadamy chwile jak każda rodzina posiadająca w domu małego człowieka wylania, oblania i upaplania, całodziennego wycierania, podnoszenia i porządkowania. To dom jak każdy inny, w którym dziecko pozostaje dzieckiem pomimo zachowanej estetyki. 
Od pierwszych chwil wyczulamy oczy naszego dziecka, budujemy w ich małych głowach poczucie smaku i gustu. Każdy z nas robi to na swój sposób tak jak uważa to za stosowne. Ja lubię gdy moje dziecko otacza się ładnymi rzeczami wierząc w to, że  któregoś dnia powie "fajnie mamo, że pokazałaś mi tyle piękna w zwykłych codziennych rzeczach" 
Przeglądając tablice Facebooka czy Instagrama na co dzień widzę wiele pięknych domów, tak wiele dzieci których matki maja poczucie stylu dobierając im nawet codzienne ubrania, jednak wiem, że życie jest życiem a ich domy i dzieci nie wyglądają tak w każdej sekundzie dnia, a to co mogę zobaczyć to tylko ich dobre oko na daną chwile, oraz zachowanie estetyki i nie pokazywanie tego co nie jest dla nich piękne do oglądania.