Gdyby ktoś w latach mojej szkoły średniej powiedział mi, że kiedyś przejażdżka tramwaje sprawi mi przyjemność przysięgam na Maryjeńkę nie uwierzyłabym. Codzienna jazda na dwie przesiadki już po pierwszym miesiącu szkoły stała się nudna... Dziś mam 32lata na co dzień obca mi komunikacja i kocham swoją osobistą bryczkę. Zresztą nie tylko ja bo Zoe tez uwielbia się nią poruszać wzium wzium i w drogę co zazwyczaj w większości wycieczek kończy się błogim snem. Kto z nas nie lubi czegoś nowego, czegoś co zaznał pierwszy raz. to była dla Zo ta pierwsza wycieczka tramwajem i dla mnie też pierwsza taka wycieczka z nią <3
Dnia poprzedniego tuż przed zaśnięciem jeśli kolejny dzień ma być na swój sposób wyjątkowy opowiadam jej jak on będzie wyglądał. Tego wieczoru opowiedziałam jej krok po kroku i jak usłyszała tramwaj to z wrażenia zasnąć nie mogla i wołała ciuch ciuch. Tego dnia nie tylko to było czymś nieoczywistym, ponieważ to była nasza pierwsza piesza wycieczka bez wózka. Grzecznie za rączkę dotarłyśmy na przystanek. I uwierzcie mi, że tego dnia poczułam, że mam już dojrzałą córeczkę a nie bobasa <3
Przed nami wiosna i wiele takich pięknych dni!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Piękne zdjęcia, z nutką tajemniczości ;) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńwww.petiwww.petite-stories.blogspot.com