Nie znam drugiej takiej osoby dla której tak wielkie znaczenie ma przekazywanie dziecku tradycji, opowieści o jej przodkach, kontynuowaniu rodzinnych zwyczajów. Zakotwiczyło to we mnie przez atmosferę mojego domu rodzinnego. Było cudownie, najpiękniejsze lata mojego życia. Co roku przed Wigilią trwały w domu godzinne próby do przygotowania przedstawienia (wiersze, kolędy), gdzie role odgrywałam ja z moja siostrą. Rodzice dumnie czekali, na rozpoczęcie kolacji. Najpierw występy, później prezenty a na sam koniec konsumpcja karpika i reszty. Było cudownie magia Świąt jaka przekazali nam rodzice, zdarza się mało komu. Dlatego świadoma swych odczuć postanowiłam mojej córce dać tyle samo albo nawet i więcej wspaniałych chwil dzieciństwa. I gdy mnie kiedyś zabraknie proszę kontynuujcie to co zaczęłam ! I uważam, że nie ma na co czekać bo mała główka koduje od pierwszego dnia jej życia. Owszem wiek Zo nie pozwala, aż tak pięknie, wspólnie i spokojnie zasiąść i przygotować cały stos powycinanych dyń. Dlatego pomoc zawsze mile widziana, dziecko unika stresu, chętnie współpracuje i garnie się do pomocy, a mama nie wbija sobie z nerw noża (że dziecie już się znudziło i porobiłoby cosik innego). A najważniejsze zawsze ma kto uwiecznić tę chwile na zdjęciach. Dziękujemy dziś za pomoc Cioci Justynce :)))) Foto- Justyna K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz